30 wrzesień 2020 r. imieniny : Wera, Zofia, Honoriusz












O mnie

    Związany jestem z Międzyrzecem Podlaskim od urodzenia. Od dzieciństwa miałem kontakt z rzeźbą, mój stryj jest znanym w mieście rzeźbiarzem. To jego pracę podpatrywałem od najmłodszych lat, jednak bez żadnego wymiernego efektu. Jako młody chłopak wolałem kopać piłkę łowić ryby na mięyrzeckiej żwirowni, później chciałem zostać muzykiem i nauczyłem się grać na gitarze. Moje młodzieńcze zainteresowania całkowicie nie wskazywały, (pomimo tradycji rodzinnych) na to bym kiedykolwiek mógł się zająć rzeźbiarstwem. Aż do momentu, w którym poznałem kobietę swojego życia, a był to rok 1997.
Pierwszą swoją płaskorzeźbę (przy dużej pomocy stryja Dariusza, od którego otrzymałem pierwsze swoje dłuto) wykonałem w drewnie olchowym. Przedstawiała ona Jezusa w Koronie Cierniowej był to prezent, wtedy dla mojej dziewczyny, obecnie żony. Może mało oryginalny - niektórzy piszą wiersze, śpiewają serenady dla swoich wybranek, ja wpadłem na taki właśnie pomysł. Chciałem zaimponować swojej dziewczynie, była to również chęć zmierzenia się czymś nowym, pomyślałem to nie jest trudne musi mi się udać. Wtedy nie planowałem uprawiania tego rzemiosła na dłużej, miał to być jednorazowy "skok w bok". Ale wcale nie było łatwo, materiał był bardzo trudny w obróbce, gdyby nie pomoc wspomnianego stryja mój plan spaliłby na panewce - prezent bardzo się spodobał, ale w powietrzu odczuwało się powątpiewanie w moje artystyczne zdolności. Początek mojej przygody z rzeźbą był trudny, trochę mnie to zniechęciło do dalszej pracy z drewnem, na jakiś czas zapomniałem o sprawie. Jednak myśl o tym by coś jeszcze spróbować wystrugać pojawiała się w mojej głowie. Okazją do kolejnych próby tworzenia czegoś z drewna było odnalezienie na strychu kompletu radzieckich dłutek, które pewnie kupiła moja mama na jednym z "turystycznych wojaży" na wschodzie. Wtedy to posiadając poważny "arsenał" sprzętowy (sześć dłutek) przystąpiłem do kolejnych prób. Materiałem była tym razem topola, i tak powstała najpierw jedna później druga i trzecia płaskorzeźba przedstawiająca jakieś twarze mojego projektu. Płaskorzeźby trafiły do moich znajomych, bardzo się podobały - do dzisiaj nie wiem czy wtedy to była tylko kurtuazja czy naprawdę wzbudziły zachwyt. Wszystko to działo się przededniu podejmowania decyzji o kierunku studiów jednak nie wpłynęło na jego wybór i tak zamiast artystą rzeźbiarzem zostałem socjologiem.
    Chociaż nie kończyłem żadnych kierunków artystycznych, jestem zapalonym rzeźbiarzem amatorem. Jest to moje hobby i jednocześnie pasja, która pozwala na jakiś czas oderwać się od codzienności i wzbogaca moje życie o nowe doświadczenia. Rzeźbie w drewnie, głównie są to płaskorzeźby o tematyce sakralnej, ale rwnież twarze, konie, kwiaty, herby i loga - materiał to lipa, ale również sosna i brzoza. Płaskorzeźby malowane są bejcą i pokrywane lakierem wodnym lub woskiem pszczelim. Mój dorobek w okresie 1997-2007 to około 300 prac, niektóre z nich można znaleźć Galerii znajdującej się na tej stronie. Są wśród nich również świeczniki, kwietniki i korpusy na trofea wędkarskie. Najchętniej rzeźbię w plenerze-jeżeli pogoda na to pozwala, jak rwnież w zaciszu przy piecu i dźwięku palącego się drewna. Moje prace można było do tej pory obejrzeć Osiedlowym Klubie Kultury "Eureka", jak rwnież podczas kiermaszu organizowanego przez PSS Społem wszystko w Białej Podlaskiej.
    Wyroby rękodzieła zyskują coraz wikszą popularnoś, rzeźby i płaskorzeźby zamawiane są czsto jako eleganckie prezenty, np. na śluby, chrzciny, pierwszą komunię, oraz jako wyraz wdzięczności zamiast tradycyjnego alkoholu. Wszystkich zainteresowanych moimi pracami proszę o kontakt, z chęcią udzielę wskazówek dla początkujących rzeźbiarzy lub podzielę się informacjami z koleżankami i kolegami po fachu.

Zapraszam do odwiedzin mojej strony
Pozdrawiam Arkadiusz Szyszko

powrót
Sakralne

Krzyże

Konie

Droga Krzyżowa

Herby

Inne

Kontakt z Webmasterem